ptaki przylatujące wiosną do Polsce

o wszystkim

Temat: Ptaki Wojcieszowa i okolic
Kaczawskie to lesista kraina. Mimo, że dużą część lasów zajmują drzewostany świerkowe to nie brakuje też buczyn oraz jesionowych i olszowych łęgów. One zaś są świetnym miejscem dla typowych mieszkańców lasów jakimi są muchołówki. Występują u nas cztery gatunki z tego sympatycznego rodzaju a są to: muchołówka mała, żałobna, białoszyja i szara (która osiedla się też w sąsiedztwie człowieka). Gniazda zakładają w dziuplach (m. białoszyja i żałobna) lub półdziuplach (mała i szara) więc nie znajdziemy ich w lasach młodych gdzie dziupli nie ma bo nie osiedliły się tam jeszcze dzięcioły lub tam gdzie drzewostan jest intensywnie zagospodarowywany przez leśniczego co prowadzi przeważnie do usuwania dziuplastych i starych drzew (sytuacje może ewentualnie zmienić wywieszanie budek jednak nie są one nigdy tak cenne dla ptaków jak dziuple). Polują one na różnej maści owady latające, nie tylko na muchy jakby mogła wskazywać nazwa. I trzeba przyznać, że są mistrzami w swoim fachu, obserwowanie efektownego polowania muchołówek jest czymś naprawdę ciekawym, ptaki w pogoni za owadem wykonują wiele gwałtownych zwrotów by po chwili wrócić ze zdobyczą na swoją czatownię skąd wypatrują kolejnej ofiary. Na wiosnę przylatują do nas zwykle w pod koniec kwietnia lub w pierwszych dniach maja więc stosunkowo późno. Odlatują natomiast wcześnie w porównaniu z innymi gatunkami bo już na przestrzeni sierpnia i września.



muchołówka mała - jest u nas tak jak i w całej Polsce gatunkiem rzadkim (w większości kraju nie występuje w ogóle) można ją zobaczyć na Miłku i w Bukach Sudeckich



muchołówka białoszyja - jest rzadka podobnie jak muchołówka mała, wynika to z tego, że oba te gatunki preferują lasy o dużym stopniu naturalności gdzie występuje obfitość miejsc lęgowych i pokarmu. To niestety kłóci się z prowadzoną przez Lasy Państwowe gospodarką. U nas występuje na Miłku i w Bukach Sudeckich



muchołówka żałobna - gatunek nie tak wymagający jak dwa poprzednie, występuje w większości naszych lasów liściastych.



muchołówka szara - jest pospolitym gatunkiem, występującym często w pobliżu człowieka. Można ją jednak łatwo przeoczyć ponieważ bardzo cicho śpiewa. Żeby ją zobaczyć wystarczy przejść się do starych kamieniołomów na Miłku.
Źródło: wojcieszownet.fora.pl/a/a,12.html



Temat: śledzenie trasy migracji błotniaków łąkowych
Halina nadaje z Czadu


11 września 2007 - 11:15

Halina nadaje z Czadu
Halina i Grażyna - dwa błotniaki lądowe ( ) - odleciały z Polski z nadajnikami satelitarnymi.


Ornitolodzy założyli ptakom, niczym plecaki, 14-gramowe nadajniki. Urządzenia posiadają panele słoneczne, dzięki czemu baterie będą doładowywane przez 3 lata (Fot.: Dominik Krupiński) Dzięki temu ornitolodzy poznają trasę migracji tych dużych drapieżnych ptaków, chronionych unijnym prawem.

Nadajniki zamontowali na grzbietach błotniaków podlascy ekolodzy. Nikt wcześniej w Polsce czegoś takiego nie robił. Koordynatorem projektu ochrony błotniaka w naszym kraju jest ornitolog Dominik Krupiński z Białej Podlaskiej.
- Dzięki nadajnikom satelitarnym zbadamy trasę przelotu tych ptaków i ustalimy miejsce ich zimowania - mówi Krupiński. - Co tydzień w Internecie aktualizujemy stronę pokazującą miejsce pobytu ptaków. Ostatnio Halina była w Czadzie. Bardzo nas zaskoczyło, że w ciągu zaledwie pięciu dni przeleciała aż 2,8 tysiąca kilometrów. Zdumiewające było też to, że leciała do Afryki nie przez Turcję, jak przypuszczaliśmy, lecz przez Rumunię, Grecję i Morze Śródziemne.
Niestety, ornitolodzy nie mają informacji o miejscu pobytu Grażyny. Ostatni
mocniejszy sygnał satelitarny pochodził z okolic Sandomierza.
Błotniaki żyją głównie na wschodzie Polski. Przylatują wiosną i odlatują już w sierpniu, najpóźniej we wrześniu. Halina uwiła swoje gniazdo na polu pszenżyta należącego do Haliny Bortnowskiej (to od niej pochodzi imię błotniaka) w Mszannie pod Łosicami. Aby ptak mógł wychować swoje cztery pisklęta, Dominik Krupiński ogrodził jego gniazdo siatką. To uchroniło Halinę i jej potomstwo przed kłami lisów.
Zobacz, gdzie dziś jest Halina:

http://www.bocian.org.pl/...niak/telemetria


Tak, poza pomyłka w nazwie gatunkowej, przekreconym nazwisku żony własciciela pola (powinno byc: Hornowska), stwierdzeniu ze jest to taka pierwsza akcja w Polsce (pierwsza na błotniakach łakowych a nie wogóle) to wszystko sie zgadza. Ale ptaszki są juz dalej i odezwał sie w końcu nadajnik Grazyny.

12.09.07 - odczyt Grazyna 7 - pogranicze Czadu i Nigru
12.09.07 - odczyt Halina 43 - Niger
Źródło: forum.bocian.org.pl/viewtopic.php?t=1328


Temat: Ptasia tragedia w Kwiecewie
Nowe wiesci :

Nie prosili o osuszenie rozlewiska
Mariusz Kowalewski, Tomasz Kurs
2007-06-14, ostatnia aktualizacja 2007-06-14 18:42

- Nigdy nie interweniowałem w Zarządzie Melioracji, by spuścili wodę z rozlewiska, mimo że zalewa ona moje działki - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo.


Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Pod koniec maja Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Olsztynie spuścił wodę z cennego przyrodniczo rozlewiska we wsi Kwiecewo. Pisaliśmy o tym kilka dni temu. Rok w rok zjeżdżają tam ornitolodzy z całej Polski, by obserwować: mewy, rybitwy, różne rodzaje kaczek czy świstuny. Rozlewisko to zalane 34 ha nieużytków rolnych. Augustyn Jodko, kierownik zarządu mjelioracji, tłumaczył nam, że musiał spuścić wodę, bo interweniowali u niego okoliczni rolnicy. Gdyby tego nie zrobił, mieliby mniejsze dopłaty unijne i mogliby domagać się od zarządu melioracji odszkodowania.

Szkopuł w tym, że wodę spuszczono w samym środku okresu lęgowego. - Nigdy tego nie robiono - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo. Sam ma ponad jednohektarową działkę tuż przy granicy rozlewiska. Wiosną dwie trzecie jego ziemi znajduje się pod wodą. - Ale nigdy nie interweniowałem w zarządzie, by spuścili wodę - mówi Walczak. - Rozlewisko wpisało się już w krajobraz wsi. Ludzie chodzą tam na spacery, przyjeżdżają rybacy i ornitolodzy z całej Polski, by obserwować ptaki. Mówią, że przylatują do nas bardzo rzadkie okazy.

Działkę w sąsiedztwie rozlewiska mają też państwo Urszula i Marek Gracz. - Nigdy na niej żadna woda nie stała. A i z wioski nikt nie dzwonił, by osuszyli rozlewisko - zapewnia pani Urszula. To ona kilka dni temu, kiedy zarząd spuścił wodę interweniowała w "Gazecie.

Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody, zażądał od zarządu melioracji naprawienia zniszczeń. - Z przyczyn technicznych niemożliwe jest wpompowanie wody - mówi jednak Augustyn Jodko. - A sprawa Kwiecewa nabrała już rangi ogólnopolskiej. Organizacji ekologiczne przysyłają do mnie pisma z protestem, a jedna zawiadomiła już prokuraturę o przestępstwie lub wykroczeniu.

Jodko podtrzymuje, że musiał spuścić wodę, bo w zarządzie melioracji interweniowali rolnicy. - Jeszcze w lutym jeden z nich przypominał nam o obowiązku wypompowania wody i zapowiedział, że w innym wypadku będzie żądał odszkodowania. Później sześciu innych rolników zgłosiło do Agencji Modernizacji i Rozwoju Rolnictwa użytki rolne, w celu uzyskania dopłat. A dyrektywy europejskie nakazują utrzymywać je w odpowiednim stanie. Dlatego wodę trzeba było spuścić - twierdzi Jodko.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
Źródło: forum.bocian.org.pl/viewtopic.php?t=2626


Temat: Idzie wiosna - zlatują bociany!
Idzie wiosna - zlatują bociany!

Ptaki są już na polskim biegunie zimna
To pewne - nastała najradośniejsza pora roku - wiosna! Dowód? Wracają do nas z ciepłych krajów bociany. Ptaki pojawiły się nawet w jednym z najzimniejszych zakątków Polski - na Suwalszczyźnie. I wiją gniazda w samym sercu tutejszego Parku Krajobrazowego.



Najwięcej bocianich gniazd jest w miejscowości Udziejek - czyli w samym sercu Suwalskiego Parku Krajobrazowego. "Widziałam u nas już kilka bocianów" - potwierdza dyrektor parku, Teresa Świerubska.

Pojawienie się ptaków na Suwalszczyźnie nazywanej polskim biegunem zimna to niezbity dowód na to, że wreszcie nastała wiosna. Boćki przylatują tu najpóźniej, więc skoro uznały, że już pora wracać do nas z ciepłych krajów, to znak, że zapanował wiosenny czas.

I choć w nocy temperatury są niskie, w dzień pogoda rekompensuje boćkom nocne niedogodności. Ptaki nie mogą też narzekać na brak pożywienia. "Jest już dla nich dużo pokarmu - myszy, ślimaków, owadów, a nawet jaszczurek. Oczywiście są też żaby, ale to nie jest ulubiony przysmak bocianów" - dodaje dyrektor Świerubska.

Jak twierdzą ornitolodzy, wszystkie bociany zlecą na Suwalszczyznę do połowy kwietnia. Bo choć to zimny rejon kraju, bociany szczególnie go sobie upodobały.


Agnieszka Wirtwein

ze str. http://www.dziennik.pl/De...ArticleId=37947
Źródło: klubciconia.avx.pl/forum/viewtopic.php?t=1966


Powered by WordPress, © o wszystkim